Dobra. Czas na naprawdę rozsądny głos w sprawie krzyża. Mój głos.
Sprawy zaszły troszkę za daleko, żeby na Centrum Wszechświata nie pojawił się post o tym cholernym, przeklętym krzyżu. I doskonale wiem, że nie wszystkim się spodoba, choć muszę przyznać, że kilka razy na pewno będę się musiał gryźć w język. Znaczy w klawiaturę.
Po pierwsze i najważniejsze - afera jest nieproporcjonalnie duża do problemu. Po drugie: ci co mnie znają wiedzą, że raczej niekoniecznie mi pasuje jakieś natarczywe obnoszenie się z religijnością. Ale kurwa, muszę powiedzieć, że zarówno ci "obrońcy" jak i "przeciwnicy" są siebie warci.
O tym, że tańczenie wokół krzyża pod pałacem prezydenckim jest głupie chyba nie muszę nikogo przekonywać. O tym, że gdy słyszę 45 letnią zasuszoną dziewicę, która mi w telewizorze mówi, że "jeśli oni, nas tutaj będą chcieli potraktować jak Pana Jezusa, to przyjmiemy to godnie" to chce mi się śmiać - też przekonywać nikogo nie muszę. Tak, laska. Zaraz przyjdą źli Żydzi i każą ci ten krzyż nieść.
O tym, że gdy słyszę jak jakiś pryszczaty "obrońca" żąda od prezydenta, żeby wyszedł, uklęknął pod krzyżem i się pomodlił - trafia mnie szlag na bezczelność tego fanatycznego pryszczatego, zaplutego typa i miotam przekleństwami do telewizora też nikogo przekonywać nie muszę. O ile dobrze kojarzę, Komorowski jest wolnym człowiekiem i zrobi jak zechce. I żaden pryszczaty nie powinien go szantażować.
Znacie mnie trochę i jeśli czytacie nie pierwszy raz, to wiecie, że fanatyzmem gardzę, nie lubię go i sprawia, że chce mi się przeklinać.
Ci ludzie, pod krzyżem wierzą, że toczą jakąś szalenie ważną walkę o Polskość. Nie toczą. Ja to wiem, wy to wiecie, oni tego nie wiedzą. Zafiksowali się na tych dwóch zbitych deskach. Symbolicznych bo symbolicznych (nie odbiorę temu krzyżowi rangi symbolu), ale jednak tylko dwóch desek. Mówią, że krzyż to symbol polskości. Nie. Polska ma kilka symboli, ale nie ma wśród nich krzyża. Godło z orłem w koronie i biało-czerwona flaga to są polskie symbole. Krzyża tam nie ma. Ale im się wydaje, oni w to wierzą i koniec. Jak im ten krzyż w końcu przeniosą (a przeniosą, to kurwa nieuniknione) to będą też wierzyć w to, że to właśnie jest koniec Polski, naszej Ojczyzny. Czasem mam wrażenie, że oni wręcz chcą, by policja ich spacyfikowała. Takie myślenie podobne do myślenia piłkarskich chuliganów - będą w tym widzieć męczeństwo. Nie widzą tego podobieństwa. Ich problem, nie mój. Oni w swoje wierzą i umysły mają zamknięte i koniec. Przemówić do nich mógłby jeden jedyny człowiek.
Dygresja: moja mama była świadkiem jak dwoje starszych ludzi (jakieś 2 tygodnie po Smoleńsku) się witało dziwnym zawołaniem:
- Niech żyje Jarosław.
- Niech żyje.
Zwyczajnie, spotkali się w sklepie i tak się witali. Normalni są? Nie.
I właśnie ten jeden Jarosław, który "niech żyje" mógłby problem krzyża rozwiązać w jedną sekundę. Nie robi tego i robi głupio, ale o tym później.
Tego, że "obrońcy" krzyża będą naprzemian wkurwiali i rozśmieszali Stefana mogliście się drodzy czytelnicy spodziewać. Dlatego już się nie będę rozpisywał jak to głupio postępują i jak sami nie widzą, że zachowują się trochę jak napaleni wariaci. I tak już sporo napisałem.
Słowo należy się przeciwnikom krzyża, którzy przesadzili. Nie wszyscy, nie wszyscy przeciwnicy krzyża są głupi, czy głupio robią, ale jednak pewna ich część tak. Sam uważam, że ten krzyż tam jest niepotrzebny i trzeba go gdzieś przenieść.
Ale nie zmienia to faktu, że z przeciwnikami krzyża en masse się utożsamić nie mogę. Na dobry początek głupio postępuje pan organizator demonstracji przeciw krzyżowi, która odbyła się chyba w poniedziałkowy wieczór. Nazwiska tego pana nie pomnę i nie zamierzam nawet go szukać, bo denerwuje mnie, że próbuje się wypromować na tej sprawie. Pokazali jego twarz, kilka razy wypowiedział się w telewizji, ale nazwiska nie pamiętam i nie zamierzam pamiętać. Sorry stary, ale nie podobasz mi się. Promuj się na czymś innym.
Zatem, wracając do rzeczy, pan organizator po zakończonej demonstracji, która jak wnioskuję z jego wypowiedzi miała być niekoniecznie demonstracją, a raczej zabawnym happeningiem mówi, że cieszy się, że "była dobra zabawa".
Pal się ze wstydu człowieku! Urządziłeś "dobrą zabawę" przy krzyżu upamiętniającym tragiczną śmierć wielu ludzi w tym prezydenta Polski. Gość rzuca taki tekst w moim telewizorze i nie widzi w tym nic niestosownego. Mało! Nikt dookoła nie widzi w tym nic niestosownego! Ja rozumiem, że pałac prezydencki to nie cmentarz i rozumiem, że ofiary leżą gdzie indziej, rozumiem, że prezydent leży na Wawelu (z czym trudno mi się pogodzić, ale to temat na zupełnie inną opowieść) ale jednak póki stoi tam ten krzyż zabaw tam urządzać się nie powinno. Cokolwiek o tym krzyżu powiedzieć, to jednak chyba trudno zaprzeczyć, że jest on swego rodzaju tymczasowym pomnikiem "ku pamięci". Inna sprawa, że dawno już go tam nie powinno być.
Nie mogę się utożsamić z facetem o czerwonej twarzy, który mi mówi, że fajnie, bo była dobra zabawa.
Nie mogę też nie zauważyć, że bycie przeciwnikiem krzyża staje się "modne". Sam jestem jego przeciwnikiem, ale ja różnię się od wielu z nich tym, że doskonale wiem dlaczego jestem jego przeciwnikiem, a nie dlatego, że tak "wypada myśleć".
Nie mogę też nie zwrócić uwagi na doniesienia z Polski o profanowaniu krzyży itp. Na jakimś kościele (nie chce mi się szukać gdzie) ktoś sprejem napisał coś w rodzaju "bóg to chuj, matka boska to kurwa" - i tak, uważam, że to się ze sprawą krzyża łączy i uważam, że jest strasznie głupie. Denerwuje mnie to. Nie mogę też nie zauważyć, że podczas niby pokojowej i niby happeningowej demonstracji przeciw krzyżowi jednak pare kopów zostało sprzedanych.
Nie mogę nie zauważyć, że podczas tej demonstracji jednak nienawiść i generalnie "zaplucie" były po obu stronach. Widzę to. I jestem wściekły na Jarosawa Kaczyńskiego. Nie "zły". Wściekły, kurwa.
Wydawałoby się, że to inteligentny facet. Niezależnie od wielu, wielu, wielu wad inteligencji zawsze trudno było mi mu odmówić. Niniejszym odmawiam. Zachowuje się głupio. I to na wielu poziomach.
Argumenty będą zaraz. Czytając je pamiętajcie, że on może tę sytuację w każdej chwili rozwiązać. Może po prostu powiedzieć, że sam by chciał, żeby krzyż przenieść. Nie robi tego, a byłoby to rozwiązanie rozsądne.
Czemu Kaczyński zachowuje się głupio na róznych poziomach i jakie to poziomy? Jedziemy.
Po pierwsze mamy poziom moralny, na który jako gorliwy katolik powinien być bardzo wyczulony. Obrońcy krzyża rzucają inwektywami, przeciwnicy rzucają inwektywami. Napięcie rośnie. W końcu, ktoś komuś przypierdoli i poleje się krew. Na czyich rękach będzie ta krew? Wydaje się, że na rękach właśnie Jarosława. Jeśli jakiś palant pierdolnie jakiemuś palantowi, to zrobi to dlatego, że pan Jarek popełnia grzech. Grzech zaniechania. Jest w stanie w prosty sposób rozwiązać pęczniejący konflikt. Nie robi tego. Mało tego. Jątrzy. Nie dalej jak we wtorek idzie i składa kwiaty pod krzyżem. Ja bardzo przepraszam, ale to jest jątrzenie. Jak chce składać kwiaty to albo niech leci do Krakowa, albo niech się po prostu powstrzyma dla "większego dobra". Nie robi tego. I nie rozwiązuje konfliktu, który mógłby, kurwa, rozwiązać w sekundę. Głupio robi. Powtarzam: jak jakiś palant pod krzyżem pierdolnie drugiemu palantowi, to zrobi to dlatego, że Kaczyński nie był w stanie się zdobyć na gest. W imię "większego dobra". I ja to mu będę pamiętał, a palanta pewnie zapomnę.
Po drugie. Przecież jemu się powinno politycznie opłacać zakończenie konfliktu o krzyż. Na razie mamy szał w mediach i od zajebania info o krzyżu, demonstracjach czy innych takich. Ludzie myślą o krzyżu i nikt, albo prawie nikt nie zajmuje się aferą hazardową, nikt, albo prawie nikt nie zajmuje się podwyżką VAT. To zostało przykryte grubymi babami tańczącymi wokół krzyża i facetem z czerwoną mordą cieszącym się z "dobrej zabawy".
Po trzecie: patriotyzm. Tak, stare i duże słowo. Tutaj, w Polsce naprawdę nie potrzeba juz polaryzacji. Wystarczy. Tutaj trzeba ludzi starać się jednoczyć wokół czegoś, a nie kurwa dzielić i jątrzyć. Wielu już nie pomoże nic, ale wiemy wszyscy, że Polacy umieją się jednoczyć. Byłem 10 kwietnia pod pałacem prezydenckim i sam widziałem. Po co to psuć? W imię nieżyjącego brata, w imię źle pojętego interesu politycznego? Po chuj, że tak zapytam grubszym słowem, nam jeszcze konflikt o krzyż? Nie ma ważniejszych rzeczy?
Na tym krzyżu mógłby sporo przecież wygrać. Wyobraźmy sobie, że na początku afery Jarosław mówi, że jednak fajnie by było krzyż przenieść. Nawet Wyborcza nie może go za to opieprzyć. Pokazuje się jako polityk potrafiący unieść się ponad emocje dla dobra i państwa (ileż te demonstracje kosztują!) i Narodu (po co go jeszcze skłócać?).
Ale tego nie robi. Czemu? Nie wiem, nie siedzę w jego głowie, ale już 10 kwietnia powiedziałem, że powinien się wycofać z polityki. Może nie na zawsze, ale na dłuższy czas. Nie jestem w stanie zaufać facetowi, który przeżył taką traumę. Teraz nie wierzę mu jeszcze bardziej. Bo właśnie pokazuje, że ta trauma go jednak zmieniła. Jątrzy jak nigdy. Politycznie opłaca mu się konflikt zakończyć, a on go jątrzy. Myśli racjonalnie? Nie.
I dlatego jestem wściekły. Jątrzy.
Zły byłem na niego, gdy postanowił kandydować na prezydenta. Normalnemu, uczciwemu, rozsądnemu człowiekowi przeszła by przez głowę myśl: "Mamy 11 kwietnia 2010. Wczoraj zginął mój brat bliźniak i bratowa. Mam ciężko chorą mamę w szpitalu. Moim obowiązkiem jako patrioty jest odpoczynek od polityki, bo cholera nie jestem pewien czy po takiej traumie myślę sensownie. A co jak co, ale posłuch to ja mam. Lepiej będzie jak najpierw ochłonę. Przynajmniej rok."
Nie wiem czy mu taka myśl przeszła, ale nie ochłonął. Dlatego byłem na niego zły. Teraz, po "grzechu zaniechania" i jątrzeniu jestem wściekły.
Dużo w tym poście o "obrońcach krzyża" i Kaczyńskim. A miało być o przeciwnikach i o tym, że choć generalnie mają rację, to nie podobają mi się. Zakończę więc życzeniami:
Panujcie nad emocjami. Macie rację, ale na razie jesteście cholernie podobni do "obrońców". A to nie jest komplement.
Rzekłem.
PS. Jesteśmy chyba jedynym krajem, w którym w komercyjnych telewizjach wykupuje się reklamy autostrad, których nie ma. Tzn reklamy o tym, że z "Funduszu Spójności" przeznaczono już ileś tam kasy na autostrady. Co za bezmózgi, zdegenerowany idiota to wymyślił?
PS2. Racja. Nie Żydzi kazali nieść krzyż, ale Rzymianie.
Sprawy zaszły troszkę za daleko, żeby na Centrum Wszechświata nie pojawił się post o tym cholernym, przeklętym krzyżu. I doskonale wiem, że nie wszystkim się spodoba, choć muszę przyznać, że kilka razy na pewno będę się musiał gryźć w język. Znaczy w klawiaturę.
Po pierwsze i najważniejsze - afera jest nieproporcjonalnie duża do problemu. Po drugie: ci co mnie znają wiedzą, że raczej niekoniecznie mi pasuje jakieś natarczywe obnoszenie się z religijnością. Ale kurwa, muszę powiedzieć, że zarówno ci "obrońcy" jak i "przeciwnicy" są siebie warci.
O tym, że tańczenie wokół krzyża pod pałacem prezydenckim jest głupie chyba nie muszę nikogo przekonywać. O tym, że gdy słyszę 45 letnią zasuszoną dziewicę, która mi w telewizorze mówi, że "jeśli oni, nas tutaj będą chcieli potraktować jak Pana Jezusa, to przyjmiemy to godnie" to chce mi się śmiać - też przekonywać nikogo nie muszę. Tak, laska. Zaraz przyjdą źli Żydzi i każą ci ten krzyż nieść.
O tym, że gdy słyszę jak jakiś pryszczaty "obrońca" żąda od prezydenta, żeby wyszedł, uklęknął pod krzyżem i się pomodlił - trafia mnie szlag na bezczelność tego fanatycznego pryszczatego, zaplutego typa i miotam przekleństwami do telewizora też nikogo przekonywać nie muszę. O ile dobrze kojarzę, Komorowski jest wolnym człowiekiem i zrobi jak zechce. I żaden pryszczaty nie powinien go szantażować.
Znacie mnie trochę i jeśli czytacie nie pierwszy raz, to wiecie, że fanatyzmem gardzę, nie lubię go i sprawia, że chce mi się przeklinać.
Ci ludzie, pod krzyżem wierzą, że toczą jakąś szalenie ważną walkę o Polskość. Nie toczą. Ja to wiem, wy to wiecie, oni tego nie wiedzą. Zafiksowali się na tych dwóch zbitych deskach. Symbolicznych bo symbolicznych (nie odbiorę temu krzyżowi rangi symbolu), ale jednak tylko dwóch desek. Mówią, że krzyż to symbol polskości. Nie. Polska ma kilka symboli, ale nie ma wśród nich krzyża. Godło z orłem w koronie i biało-czerwona flaga to są polskie symbole. Krzyża tam nie ma. Ale im się wydaje, oni w to wierzą i koniec. Jak im ten krzyż w końcu przeniosą (a przeniosą, to kurwa nieuniknione) to będą też wierzyć w to, że to właśnie jest koniec Polski, naszej Ojczyzny. Czasem mam wrażenie, że oni wręcz chcą, by policja ich spacyfikowała. Takie myślenie podobne do myślenia piłkarskich chuliganów - będą w tym widzieć męczeństwo. Nie widzą tego podobieństwa. Ich problem, nie mój. Oni w swoje wierzą i umysły mają zamknięte i koniec. Przemówić do nich mógłby jeden jedyny człowiek.
Dygresja: moja mama była świadkiem jak dwoje starszych ludzi (jakieś 2 tygodnie po Smoleńsku) się witało dziwnym zawołaniem:
- Niech żyje Jarosław.
- Niech żyje.
Zwyczajnie, spotkali się w sklepie i tak się witali. Normalni są? Nie.
I właśnie ten jeden Jarosław, który "niech żyje" mógłby problem krzyża rozwiązać w jedną sekundę. Nie robi tego i robi głupio, ale o tym później.
Tego, że "obrońcy" krzyża będą naprzemian wkurwiali i rozśmieszali Stefana mogliście się drodzy czytelnicy spodziewać. Dlatego już się nie będę rozpisywał jak to głupio postępują i jak sami nie widzą, że zachowują się trochę jak napaleni wariaci. I tak już sporo napisałem.
Słowo należy się przeciwnikom krzyża, którzy przesadzili. Nie wszyscy, nie wszyscy przeciwnicy krzyża są głupi, czy głupio robią, ale jednak pewna ich część tak. Sam uważam, że ten krzyż tam jest niepotrzebny i trzeba go gdzieś przenieść.
Ale nie zmienia to faktu, że z przeciwnikami krzyża en masse się utożsamić nie mogę. Na dobry początek głupio postępuje pan organizator demonstracji przeciw krzyżowi, która odbyła się chyba w poniedziałkowy wieczór. Nazwiska tego pana nie pomnę i nie zamierzam nawet go szukać, bo denerwuje mnie, że próbuje się wypromować na tej sprawie. Pokazali jego twarz, kilka razy wypowiedział się w telewizji, ale nazwiska nie pamiętam i nie zamierzam pamiętać. Sorry stary, ale nie podobasz mi się. Promuj się na czymś innym.
Zatem, wracając do rzeczy, pan organizator po zakończonej demonstracji, która jak wnioskuję z jego wypowiedzi miała być niekoniecznie demonstracją, a raczej zabawnym happeningiem mówi, że cieszy się, że "była dobra zabawa".
Pal się ze wstydu człowieku! Urządziłeś "dobrą zabawę" przy krzyżu upamiętniającym tragiczną śmierć wielu ludzi w tym prezydenta Polski. Gość rzuca taki tekst w moim telewizorze i nie widzi w tym nic niestosownego. Mało! Nikt dookoła nie widzi w tym nic niestosownego! Ja rozumiem, że pałac prezydencki to nie cmentarz i rozumiem, że ofiary leżą gdzie indziej, rozumiem, że prezydent leży na Wawelu (z czym trudno mi się pogodzić, ale to temat na zupełnie inną opowieść) ale jednak póki stoi tam ten krzyż zabaw tam urządzać się nie powinno. Cokolwiek o tym krzyżu powiedzieć, to jednak chyba trudno zaprzeczyć, że jest on swego rodzaju tymczasowym pomnikiem "ku pamięci". Inna sprawa, że dawno już go tam nie powinno być.
Nie mogę się utożsamić z facetem o czerwonej twarzy, który mi mówi, że fajnie, bo była dobra zabawa.
Nie mogę też nie zauważyć, że bycie przeciwnikiem krzyża staje się "modne". Sam jestem jego przeciwnikiem, ale ja różnię się od wielu z nich tym, że doskonale wiem dlaczego jestem jego przeciwnikiem, a nie dlatego, że tak "wypada myśleć".
Nie mogę też nie zwrócić uwagi na doniesienia z Polski o profanowaniu krzyży itp. Na jakimś kościele (nie chce mi się szukać gdzie) ktoś sprejem napisał coś w rodzaju "bóg to chuj, matka boska to kurwa" - i tak, uważam, że to się ze sprawą krzyża łączy i uważam, że jest strasznie głupie. Denerwuje mnie to. Nie mogę też nie zauważyć, że podczas niby pokojowej i niby happeningowej demonstracji przeciw krzyżowi jednak pare kopów zostało sprzedanych.
Nie mogę nie zauważyć, że podczas tej demonstracji jednak nienawiść i generalnie "zaplucie" były po obu stronach. Widzę to. I jestem wściekły na Jarosawa Kaczyńskiego. Nie "zły". Wściekły, kurwa.
Wydawałoby się, że to inteligentny facet. Niezależnie od wielu, wielu, wielu wad inteligencji zawsze trudno było mi mu odmówić. Niniejszym odmawiam. Zachowuje się głupio. I to na wielu poziomach.
Argumenty będą zaraz. Czytając je pamiętajcie, że on może tę sytuację w każdej chwili rozwiązać. Może po prostu powiedzieć, że sam by chciał, żeby krzyż przenieść. Nie robi tego, a byłoby to rozwiązanie rozsądne.
Czemu Kaczyński zachowuje się głupio na róznych poziomach i jakie to poziomy? Jedziemy.
Po pierwsze mamy poziom moralny, na który jako gorliwy katolik powinien być bardzo wyczulony. Obrońcy krzyża rzucają inwektywami, przeciwnicy rzucają inwektywami. Napięcie rośnie. W końcu, ktoś komuś przypierdoli i poleje się krew. Na czyich rękach będzie ta krew? Wydaje się, że na rękach właśnie Jarosława. Jeśli jakiś palant pierdolnie jakiemuś palantowi, to zrobi to dlatego, że pan Jarek popełnia grzech. Grzech zaniechania. Jest w stanie w prosty sposób rozwiązać pęczniejący konflikt. Nie robi tego. Mało tego. Jątrzy. Nie dalej jak we wtorek idzie i składa kwiaty pod krzyżem. Ja bardzo przepraszam, ale to jest jątrzenie. Jak chce składać kwiaty to albo niech leci do Krakowa, albo niech się po prostu powstrzyma dla "większego dobra". Nie robi tego. I nie rozwiązuje konfliktu, który mógłby, kurwa, rozwiązać w sekundę. Głupio robi. Powtarzam: jak jakiś palant pod krzyżem pierdolnie drugiemu palantowi, to zrobi to dlatego, że Kaczyński nie był w stanie się zdobyć na gest. W imię "większego dobra". I ja to mu będę pamiętał, a palanta pewnie zapomnę.
Po drugie. Przecież jemu się powinno politycznie opłacać zakończenie konfliktu o krzyż. Na razie mamy szał w mediach i od zajebania info o krzyżu, demonstracjach czy innych takich. Ludzie myślą o krzyżu i nikt, albo prawie nikt nie zajmuje się aferą hazardową, nikt, albo prawie nikt nie zajmuje się podwyżką VAT. To zostało przykryte grubymi babami tańczącymi wokół krzyża i facetem z czerwoną mordą cieszącym się z "dobrej zabawy".
Po trzecie: patriotyzm. Tak, stare i duże słowo. Tutaj, w Polsce naprawdę nie potrzeba juz polaryzacji. Wystarczy. Tutaj trzeba ludzi starać się jednoczyć wokół czegoś, a nie kurwa dzielić i jątrzyć. Wielu już nie pomoże nic, ale wiemy wszyscy, że Polacy umieją się jednoczyć. Byłem 10 kwietnia pod pałacem prezydenckim i sam widziałem. Po co to psuć? W imię nieżyjącego brata, w imię źle pojętego interesu politycznego? Po chuj, że tak zapytam grubszym słowem, nam jeszcze konflikt o krzyż? Nie ma ważniejszych rzeczy?
Na tym krzyżu mógłby sporo przecież wygrać. Wyobraźmy sobie, że na początku afery Jarosław mówi, że jednak fajnie by było krzyż przenieść. Nawet Wyborcza nie może go za to opieprzyć. Pokazuje się jako polityk potrafiący unieść się ponad emocje dla dobra i państwa (ileż te demonstracje kosztują!) i Narodu (po co go jeszcze skłócać?).
Ale tego nie robi. Czemu? Nie wiem, nie siedzę w jego głowie, ale już 10 kwietnia powiedziałem, że powinien się wycofać z polityki. Może nie na zawsze, ale na dłuższy czas. Nie jestem w stanie zaufać facetowi, który przeżył taką traumę. Teraz nie wierzę mu jeszcze bardziej. Bo właśnie pokazuje, że ta trauma go jednak zmieniła. Jątrzy jak nigdy. Politycznie opłaca mu się konflikt zakończyć, a on go jątrzy. Myśli racjonalnie? Nie.
I dlatego jestem wściekły. Jątrzy.
Zły byłem na niego, gdy postanowił kandydować na prezydenta. Normalnemu, uczciwemu, rozsądnemu człowiekowi przeszła by przez głowę myśl: "Mamy 11 kwietnia 2010. Wczoraj zginął mój brat bliźniak i bratowa. Mam ciężko chorą mamę w szpitalu. Moim obowiązkiem jako patrioty jest odpoczynek od polityki, bo cholera nie jestem pewien czy po takiej traumie myślę sensownie. A co jak co, ale posłuch to ja mam. Lepiej będzie jak najpierw ochłonę. Przynajmniej rok."
Nie wiem czy mu taka myśl przeszła, ale nie ochłonął. Dlatego byłem na niego zły. Teraz, po "grzechu zaniechania" i jątrzeniu jestem wściekły.
Dużo w tym poście o "obrońcach krzyża" i Kaczyńskim. A miało być o przeciwnikach i o tym, że choć generalnie mają rację, to nie podobają mi się. Zakończę więc życzeniami:
Panujcie nad emocjami. Macie rację, ale na razie jesteście cholernie podobni do "obrońców". A to nie jest komplement.
Rzekłem.
PS. Jesteśmy chyba jedynym krajem, w którym w komercyjnych telewizjach wykupuje się reklamy autostrad, których nie ma. Tzn reklamy o tym, że z "Funduszu Spójności" przeznaczono już ileś tam kasy na autostrady. Co za bezmózgi, zdegenerowany idiota to wymyślił?
PS2. Racja. Nie Żydzi kazali nieść krzyż, ale Rzymianie.
Hej. Ogólnie się zgadzam, mam podobne przemyślenia od kilku dni. Gdybym ja organizowała demonstrację "przeciwników", byłaby spokojna i poważna. Także dlatego, żeby "obrońcy" nie mogli uznać drugiej strony po prostu za chuliganów.
OdpowiedzUsuń na zawszeJa jednak nigdy nie widziałam w J.K. inteligencji, zwykle miał strasznie prostackie argumenty, nie umiał się zachować, nie miał klasy, a inteligencja się wiąże z tym wszystkim.
Gosia S.
Ola pisze:
OdpowiedzUsuń na zawszeŚwięta racja z tym VATami i autostradami! To są naprawdę ważne kwestie, dotyczą nas wszystkich i naszych pieniędzy i właśnie nimi powinniśmy zajmować nasze niepotrzebnie rozemocjonowane umysły.
Też żałuję, że P. J. Kaczyński nie postąpił całkiem rozważnie. Nie ma doradców, ma złych, których słucha lub dobrych, których nie słucha... Jedno z trojga chyba. Trudno nie pochylać się nad ogromną stratą osobistą i traumą i nie współczuć człowiekowi (ja nie umiem) - ale nie powinno się to niestety mieć nijak do polityki... A od polityki się nie ucieknie, gdy pojawi się choć jedna zaangażowana politycznie strona. Nie wierzę po prostu, że obrońcom krzyża chodzi o krzyż jako symbol religijny - wówczas posłuchaliby chyba swoich księży?
Tak, czy owak - WIELKA SZKODA. To, co się dzieje mnie po prostu smuci. Przerażają mnie trochę i tańcząco-śpiewający/agresywni obrońcy, i rozbawieni/agresywni przeciwnicy...
Krzyż nie jest symbolem Polski, owszem, ale dla wielu jest bardzo ważny. Mam za złe obrońcom, że go "popularyzują" w ten sposób. Przerażają mnie i smucą profanacje krzyży w sieci i w rzeczywistości. Przykre, straszne i nie powinno mieć miejsca. I gdyby nie ten szum... :(
Cholera! Wczoraj jeszcze wątpiłam - dziś już nie bardzo potrafię. Pijana młodzież ściąga tam popatrzeć, poszydzić, awanturować się, robić sobie słit focie. Bywają agresywni, "bo to takie zabawne skoczyć modlącemu się człowiekowi na plecy". Tylko czekać jakiegoś dramatu. Rany, do czego to doszło :(
OdpowiedzUsuń na zawszeA z drugiej strony nieco przerażająca męczęnnicza atmosfera, modły, śpiewy, tańce, żądania i upór - pomnika, tablicy, krzyża! i wszechobecne: hańba, HAŃBA, HAŃBA!!!!
OdpowiedzUsuń na zawsze