sobota, 23 października 2010

Prezydent będzie gdzieś leciał i wszystko się zmieni

Wkurwia mnie to. Tzn to, że to zdanie pojawia się w kontekście katastrofy smoleńskiej i jest przedstawiane jako jeden z "dowodów" na to, że to była zaplanowana akcja, może nawet zamach.

Tak. Komorowski tak powiedział, ale wypowiedź miała swój kontekst. Chodziło o to, że Kaczyński zwlekał z podpisaniem nominacji ambasadorskich. Komorowskiemu chodziło o to, że nie wypada, by prezydent odwiedzał kraj, w którym nie ma polskiego ambasadora.

Czyli "prezydent będzie gdzieś leciał i wszystko się zmieni" oznacza, że Kaczyński będzie udawał się gdzieś z wizytą i będzie musiał szybko podpisać nominacje ambasadorskie.

Sprawę uważam za zamkniętą.

0 komentarze:

Prześlij komentarz